Poniedziałek, 21 sierpnia 2017, 12:07:43 CEST
Strona główna arrow Warsztaty dziennikarskie
 
Menu główne
Strona główna
Nowiny
Analiza Matury 2010
Sukcesy
Dla gimnazjalistów
Księga gości
Szukaj
Publikacje nauczycieli
Panel Administratora
Forum
Dla Kandydatów
Procedury rekrutacji
O szkole
Adres
Statut
Historia
Hymn
Tytuł Najlepszego Absolwenta
Kalendarz roku szkolnego
Lista postaci
Dyrekcja
Nauczyciele
Uczniowie
Samorząd Uczniowski
Absolwenci
Administratorzy
Rada Rodziców
Unia Absolwentów
Linki
Chór Kantylena
Podręczniki
Kółko Turystyczne
English Zone
Zdrowy styl życia
Youth in action
Interactive exercises
Jugend Debattiert
Polskie szkoły i młodzież w CERN
Warsztaty dziennikarskie
Studia - informator emta.pl
Usuwamy azbest
Astronomia
Warsztaty Dziennikarskie
UFF
Lubelska Grupa Filmowa
Statystyka
OS: FreeBSD
PHP: 5.2.11
MySQL: 5.1.36
Czas: 12:07
Caching: Disabled
GZIP: Disabled
Użytkownicy: 426
Nowości: 921
Odsyłacze: 1
odwiedzających: 5782700

 
 
VIII Warsztaty Dzennikarskie - relacja Drukuj E-mail
VIII MŁODZIEŻOWE WARSZTATY DZIENNIKARSKIE
1.-3.04.2009 r.


Dzień pierwszy

Warsztaty rozpoczęło spotkanie z Franciszkiem Piątkowskim – reportażystą, krytykiem teatralnym, wykładowcą. „Opierzony żurnalista”, jak sam siebie określił, zapoznał słuchaczy z osobowością Ryszarda Kapuścińskiego, który stanowi dla niego wzór nie tylko dziennikarza, ale i człowieka.
Piątkowski zapamiętał jego ciepło, otwartość na ludzi, pogodę ducha i jednoczesną stanowczość. Mimo twardej i ostrej barwy głosu ludzie do niego lgnęli, ponieważ w każde spotkanie wnosił dużo dobroci i mądrości.  Kapuściński był erudytą, człowiekiem-biblioteką oraz po prostu życzliwą osobą. Nie okazywał zmęczenia, cierpliwie odpowiadał na pytania i nigdy nie odmawiał rozdawania autografów. Z tego powodu aule, w których odbywały się spotkania z pisarzem, były zawsze wypełnione po brzegi, a ludzie lokowali się nawet na parapetach. Według gościa MWD dziennikarstwo w skali globalnej jest winne pamięć Kapuścińskiemu, gdyż to najwybitniejszy dziennikarz i myśliciel Europy XX w.
Dzieła Ryszarda Kapuścińskiego były pełne słów plastycznych, urodziwych, pozwalających przenieść się do opisywanych przez niego miejsc. Wyrazistość pierwszego zdania nie pozwalała porzucić dalszej lektury. Pisanie stanowiło dla reportażysty punkt wyjścia. Chyba tylko pożar, tsunami lub tornado mogły wyciągnąć go z pracowni, gdy pisał. W czasie tworzenia nie uznawał żadnego telefonu za ważny, mimo że na co dzień był bardzo kontaktowy. Kapuściński mawiał, że aby napisać jedną stronę reportażu, musiał przeczytać 200 innych. Cenił dzieła Andrzeja Frycza-Modrzewskiego oraz „Pamiętniki” Jana Chryzostoma Paska, które pomagały mu rozwijać zasób słów, z kolei niezwykłość jego tekstów to wynik fascynacji opowiadaniami Stefana Żeromskiego.
Piątkowski zaprezentował uczestnikom warsztatów anatomię reportażu. Każdy, kto chce zająć się sztuką pisania, powinien pamiętać, że nie przychodzi to łatwo. Według przemawiającego istota zawiera się w czterech określeniach rozpoczynających się nawet na tę samą literę. Reportaż jest aktualny, autentyczny, autorski i asertoryczny. Nie chodzi o to, czy wydarzenie rozegrało się w dniu powstania materiału, ale czy temat, który porusza, interesuje ludzi. Reportażysta jest rekonstruktorem wydarzeń, a nie ich twórcą; nie ma prawa kłamać. Należy zawsze wysłuchać obu stron danego konfliktu, jednocześnie powstrzymując się od oceny, kto ma rację, choć to niewątpliwie trudne. Najlepiej mieć więcej zapisków w notesie niż w końcowej wersji reportażu – to zasada nadekonomiczności faktów i ekonomiczności środków. Zdaniem Franciszka Piątkowskiego nastało odrodzenie pism sensu, za które uważa tygodniki i miesięczniki tematyczne. Dla dzienników przyszedł czas „śmieciowania” – taniego konsumpcjonizmu, komiksowo-cekinowych wydań.
Gość podkreślił, że czuje obowiązek uczenia młodych pokoleń sztuki reportażu – jest to winny Kapuścińskiemu, który „zostawił dzieło kompletne – dorobek, metodę, pouczenie, postawę dziennikarza”.


Kolejnym gościem MWD 2009 był Leszek Mądzik – reżyser, twórca Sceny Plastycznej KUL. Warto podkreślić jego kontakt z publicznością oraz poczucie humoru podczas ciągłej wymiany mikrofonów spowodowanej, jak to określił, wyczerpaniem baterii przez po-przedniego mówcę.
Mądzik także poświęcił dużą część swojego wystąpienia Ryszardowi Kapuścińskiemu. Powiedział, że od zawsze ludzie mieli swoich mistrzów, jednak dziś uważa się, że człowiek sam da sobie radę. Reżyser otwarcie przyznał, że jego autorytetem jest Ryszard Kapuściński. Gdyby nie spotkania z nim, artyście trudno byłoby naprawdę otworzyć się na drugiego człowieka. To on zainspirował Mądzika, gdyż emanował wrażliwością, ciepłem – każdy potrzebuje takiego wzoru. Ponadto Kapuściński wyróżniał się skromnością, „umiał nosić w sobie sukces”.
Następnym tematem podjętym przez artystę była fotografia. Nazwał ją niepisanym scenariuszem teatru, który wyzwala nienazwane uczucia, pozwala sięgnąć do archetypu człowieczeństwa – niezależnie od kultury. To zdjęcia zatrzymują kadr, którym się zachwyciliśmy, zadziwiliśmy. Mądzik podkreślił, że w fotografiach Kapuścińskiego widać było niezwykłą serdeczność.
Po wstępie gość zaprezentował zdjęcia wykonane w Gwinei Bissau podczas swojego dwutygodniowego pobytu w tym afrykańskim kraju. Ukazał kulturę tamtejszej ludności (np. stroje i architekturę), różne obrzędy (jak choćby chrzest dziecka) i samych mieszkańców – niektórych uśmiechniętych i otwartych, innych zaś nieufnych.
Rzucające się w oczy zaangażowanie i pasja Leszka Mądzika sprawiły, że godzina, którą z nami spędził, minęła dosłownie jak kilka minut.

Jako ostatni MDW 2009 odwiedzili członkowie Lubelskiej Grupy Fotograficznej „Eikona”: Krzysztof Ożóg i Mirosław Pawęzka. Zaprezentowali uczestnikom techniki profesjonalnego robienia zdjęć. Tłumaczyli, jaki wpływ na jakość fotografii w danych warunkach ma długość czasu naświetlania, rodzaj przysłony, ogniskowa obiektywu czy balans bieli. Dzięki temu wiadomo już, jak sprawnie uchwycić poruszający się obiekt, na czym polega technika HDR (wykonanie trzech zdjęć z jednej pozycji – niedoświetlonego, poprawnie oświetlonego oraz prześwietlonego w celu wykorzystania najlepszych elementów każdej fotografii do złożenia ich w jedną) bądź jak uniknąć wystąpienia szumów. Chętni mieli okazję zrobić kilka zdjęć i poddać je ocenie specjalistów z LGF.

Pierwszy dzień VIII Młodzieżowych Warsztatów Dziennikarskich pozwolił zbliżyć się do legendy europejskiego świata reportażystów i uświadomić sobie, jak ważne jest dostrzeganie szczegółów otaczającej rzeczywistości, którą da się uchwycić na wiele sposobów mimo jej przemijania. Zarówno wspomnienia Franciszka Piątkowskiego, jak i Leszka Mądzika wywarły nieodparte wrażenie, że Ryszard Kapuściński wnosił w życie napotkanych ludzi mnóstwo niewidzialnej siły, która umacniała nie tylko w rozwijaniu twórczości, ale też w codziennym życiu. Reportaż to przede wszystkim słowa, niemniej jednak odpowiednia fotografia może stanowić idealne dopełnienie przekazu.


Dzień drugi

Zajęcia drugiego dnia warsztatów odbyły się w gmachu TVP Lublin przy ul. Raabego. Zgromadzonych powitał Paweł Chromcewicz, zastępca dyrektora Oddziału TVP Lublin ds. programowych. Życzył udanego dnia i wielu nowych doświadczeń.

Jako pierwszy z uczestnikami spotkał się Artur Kalicki, redaktor Panoramy Lubelskiej. Skupił się na kwestiach technicznych, czyli tym, nad czym powinien pracować każdy dziennikarz. Podkreślił wagę akcentu logicznego, który jest w stanie całkowicie zmienić brzmienie przekazu, co można zobrazować także na piśmie, porównując intonację w zdaniach: „Prezes powiedział, portier był pijany” oraz „Prezes, powiedział portier, był pijany”. Prezenter musi zawsze uważnie śledzić tekst, który ma przeczytać, lecz nie powinien bezgranicznie mu ufać, ponieważ niewłaściwie postawiony przecinek czy brak kropki może zwieść. Według Kalickiego informacja powinna już na początku zawierać sedno, a później opisywać kontekst danego wydarzenia. Newsy muszą być zwięzłe i łatwe do zapamiętania – jednego zdania nie można przesycić nadmiarem przekazu. Należy pamiętać, że kontakt z odbiorcą zapewnia dobór prostych słów, których każdy używa na co dzień – nie trzeba przecież upoważnienia koniecznie nazywać predestynacją. Po części teoretycznej przyszła pora na praktykę. Chętni mieli okazję przeczytać informacje z promptera umieszczonego nad kamerą (dla utrudnienia czasem zgadzała się tylko pierwsza i ostatnia litera danego wyrazu, np. zamiast „ugrupowanie” na ekranie pojawiało się „urguwopaine”). Redaktor zaproponował także inne ćwiczenie – wywiad, który miał być tak poprowadzony, by uzyskać określone wyrażenie, np. „światełko w tunelu”. Kolejny ochotnik miał za zadanie przedstawić relację na żywo z okolic płonącej fabryki zabawek. Aby pokazać, jak trudno jest właściwie oddychać, by swobodnie przeczytać rozbudowane zdanie, Kalicki zaproponował, aby wszyscy nabrali dużo powietrza i spróbowali jak najdłużej, nieprzerwanie wymawiać głoskę „r”. Dzięki tak atrakcyjnym zajęciom warsztatowym, redaktor wywarł pozytywne wrażenie na uczestnikach.

Później głos zabrał Grzegorz Michalec – reporter i satyryk. Uświadomił słuchaczy, że według badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych 80% badanych ma pamięć wzrokową, a nie werbalną, dlatego w mediach najważniejszy jest obraz. Jednak można go zaprezentować wedle uznania. Nawet nazwy części aparatu fotograficznego są mylące, gdyż obiektyw kierowany tam, gdzie chce fotograf, staje się „subiektywem”. Michalec skupił się na gatunku reportażu telewizyjnego. Zaprosił dwóch ochotników, którzy mieli 30 sekund na uważne przypatrzenie się sobie, po czym musieli opowiedzieć o tym, co dostrzegli. Celem tego ćwiczenia było odkrycie w nich zmysłu reportera, który powinien wyciągać wnioski (często daleko idące), a nie patrzeć powierzchownie na otoczenie. Jednocześnie warto, by wychodził z założenia, że odbiorca jest mądrzejszy od niego – nie musi stosować metody „kawa na ławę”, lecz może wysyłać pewne ukryte sygnały, które odczytują osoby inteligentne. Szacunek do adresata to podstawa. Następnie Michalec zauważył, jak bardzo zmieniła się forma reportażu w ciągu 10 lat. Dziś dobry reportaż to połączenie krótkich ujęć, szybkich kadrów i dynamicznej muzyki. Aby potwierdzić swoje słowa, reporter zaprezentował widzom swoje dwa materiały. Najpierw pokazał dokument z 1999 r. o wdowcu mieszkającym na wsi, którego sens życia wyznacza udział w spektaklu o Męce Pańskiej, gdzie raz w roku odgrywa Szymona z Cyreny. Reportaż był pozbawiony wszelkich komentarzy oraz muzyki – zawierał jedynie kompilację obrazów oraz rzeczywiste dźwięki. Takiej techniki nie spotyka się już w telewizji. Drugi materiał, zrealizowany współcześnie, to „Zona PL” – opowieść o prze-mytnikach, dla których szmugiel jest sposobem na przetrwanie. W obrazie zastosowano wartką akcję i nowoczesną muzykę. Uwagę widza przyciągało ogromne tempo rozwoju wydarzeń, nie zaś ciekawość tego, co kryje się za niewyjaśnionym sensem statycznego kadru.

Kolejnym gościem MWD był prof. Andrzej Jurga, Kierownik Katedry Realizacji Filmowej i Telewizyjnej KUL. Zauważył, że nie istnieje obiektywizm dziennikarski, ponieważ daną sytuację można przedstawić zarówno w dobrym, jak i złym świetle – wszystko zależy od woli realizatora materiału. Widownię warsztatów można przedstawić dwojako – albo sfo-tografować jedynie skupione na prowadzącym twarze, albo osoby zajmujące się czym innym, np. rozmową czy grzebaniem w torbie. Wiadomo, że na sali znajdowali się i jedni, i drudzy, lecz przedstawienie tylko połowy oznaczałoby brak rzetelności. Jurga podkreślił, jak trudne zadanie stoi przed osobami, które w bardzo krótkim czasie muszą dokonać selekcji materiału mającego pojawić się na antenie. Niekiedy spośród 300 newsów trzeba wybrać jedynie 15 i ograniczyć ich treść do kwintesencji! Następnie Jurga zaprezentował dwa materiały porównujące jakość przedstawienia informacji w Faktach TVN oraz Wiadomościach TVP. Było to tendencyjne, ponieważ profesor wybrał fragmenty sprzed ok. 10 lat – Fakty prowadził jeszcze Tomasz Lis, zaś Wiadomości – Jolanta Pieńkowska (która notabene obecnie pracuje w telewizji TVN). Telewizja publiczna była wówczas w okresie świetności, natomiast stacja TVN dopiero się rozwijała, stąd oczywiste niedociągnięcia. Jak podczas każdego spotkania, uczestnicy mogli zadawać pytania. Jedna z osób zapytała, jak to się dzieje, że dziennikarze są zgodni co do zawodowego etosu, a jednocześnie narzekają na media, które wciąż się staczają – innymi słowy, dlaczego nie wprowadzają głoszonych przez siebie zasad? Niestety, profesor Jurga nie odpowiedział, omijając sedno kwestii oraz wytykając polityczny wydźwięk pyta-nia...

Natasza Ziółkowska-Kurczuk, reżyserka i dziennikarka, z okazji czwartej rocznicy śmierci papieża Jana Pawła II zaprezentowała swój film pt. „Wujek”. Zrealizowany jeszcze za życia Ojca Świętego, zadziwiał oryginalnym punktem widzenia. W dokumencie nie chodziło o ukazanie wszystkim znanych zasług Karola Wojtyły. Film przedstawiał wspomnienia przyjaciół papieża – ludzi, z którymi spędził swoją młodość. Zdjęcia zachowane z tamtego okresu świetnie dopełniały pełne emocji opisy wspólnych wędrówek po górach czy spływów kajakowych. Aby wyzwolić więcej uczuć, Ziółkowska-Kurczuk zabrała swoich rozmówców na Kalatówki (z pomocą jeepa sióstr zakonnych z pobliskiego klasztoru). Miało to ogromne znaczenie dla starszych ludzi, którzy nie sądzili, że kiedykolwiek znów wybiorą się w góry. Świadomość, że mogli liczyć na papieża do końca (odpisywał na każdy list) pozwalała im wytrwać we wszelkich życiowych trudnościach. „Wujek” to film niezwykły. Zupełnie inny od nagłośnionych filmów o Janie Pawle II. Pokazuje Ojca Świętego od strony najbliższej zwykłym ludziom i udowadnia, że od początku pracował nad udoskonalaniem swojego powo-łania, nie tracąc młodzieńczego ducha.

Drugi dzień MWD zakończył Paweł Chromcewicz, który przyszedł sprawdzić, czy spełniły się jego życzenia składane uczestnikom podczas rozpoczęcia tego dnia warsztatów. Mimo chłodu spowodowanego natężeniem klimatyzacji, lekkiego zmęczenia oraz głodu (nadeszła pora obiadu), telewizyjny dzień warsztatów spełnił oczekiwania uczestników.


Dzień trzeci

Ostatni dzień warsztatów dziennikarskich uczestnicy spędzili w siedzibie Polskiego Radia Lublin przy ul. Obrońców Pokoju.

    Zajęcia rozpoczęła Magdalena Lipiec, która poprosiła wcześniej zgłoszoną grupę o przeprowadzenie sondy w mieście. Jej celem było ukazanie urody życia, co nawiązywało do hasła tegorocznych warsztatów. Chętni mieli na to czas do końca wystąpienia dziennikarki, która prezentowała pozostałym różne nagrania reporterskie. Uczestnicy mogli też zredagować depeszę radiową przy użyciu własnych telefonów komórkowych.

    Zdecydowałyśmy się wziąć udział w części praktycznej. Udałyśmy się na miasteczko uniwersyteckie z nadzieją napotkania wylewnych rozmówców. Nie zawiedli. Na pytanie: „Czy masz dziś dobry humor i jeśli tak, to dlaczego?” większość odpowiadała chętnie i z uśmiechem. Niektórzy jednak nie mieli ochoty na udział w ankiecie – czy to z powodu zwyczajnej niechęci (do mediów?), czy też z pośpiechu. Wyniki sondy są zadziwiające. Panuje powszechne przekonanie, że Polacy nieustannie narzekają i mają pesymistyczne podejście do świata, tymczasem 80% zapytanych osób (29 z 36) miało dobry humor! Głównym powodem była słoneczna pogoda, więc niewiele potrzeba ludziom do zadowolenia. Nie obyło się jednak bez przygód, np. pary świętującej trzecią rocznicę swojego związku przy piwie i paluszkach w parku Akademickim, mężczyzny, który na odpowiedź kolegi zareagował, mówiąc: „Jak on jest szczęśliwy, to ja jestem księdzem” czy dziwnej przypadłości starszych pań, które spacerowały parami i zawsze jedna miała odmienny nastrój od drugiej.

    Kolejnym punktem programu było spotkanie z Katarzyną Michalak – reportażystką Radia Lublin, która na swoim koncie ma najbardziej prestiżowe nagrody: Prix Italia oraz Prix Europa. Podkreśliła, że mimo swojej nieśmiałości, dobrze czuje się w radiu. Spełnia się dzięki sztuce reportażu, do czego zachęciły ją uwielbiane w młodości słuchowiska radiowe oraz radionowele (do dziś wspomina przygody Matysiaków). Michalak zapoznała zgro-madzonych z kilkoma zrealizowanymi przez siebie materiałami.

    W tym czasie Magdalena Lipiec zaprosiła kolejno kilkunastoosobowe grupy mające ochotę spróbować swoich sił w studiu nagrań. Chętni mieli za zadanie powitać słuchaczy i przedstawić różne informacje – począwszy od prognozy pogody, poprzez zapowiedź koncertu, skończywszy na kiermaszu wielkanocnym. Jeden z uczestników wymyślił nawet temat konkursu SMS-owego. Dziennikarka obiecała wykorzystać nagrane fragmenty. Zadanie okazało się podwójnie trudne, ponieważ wielu kwestii trzeba było się domyślać z powodu ogromnego tempa pracy oraz chaotyczności zajęć z Lipiec.

    Następny wykład przygotował Wojciech Kanadys, realizator radiowy. Przedstawił słuchaczom tajniki panowania nad dźwiękiem oraz zaprezentował kompilację wpadek antenowych. Spotkanie zostało przeprowadzone w bardzo ciekawy sposób – przybrało formę dyskusji między Kanadysem a Józefem Szopińskim, który podsuwał realizatorowi tematy do rozmowy.

    Kolejne zajęcia prowadził wyżej wymieniony Józef Szopiński, który jest szczególnie mocno związany z Młodzieżowymi Warsztatami Dziennikarskimi – dzięki nim 6 lat temu rozpoczął swoją przygodę z radiem. Wziął udział w warsztatowych ćwiczeniach z mikrofonem i jego głos zainteresował Marię Brzezińską, dziennikarkę Radia Lublin obecną wówczas na MWD. Szopiński zapoznał zgromadzonych z programem Marvin, którego w codziennej pracy używa do montażu materiałów radiowych. Prowadzący na oczach wszystkich usunął z wypowiedzi różne przerwy i zająknięcia oraz dopasował podkład muzyczny do kwestii mówionych. Z nagranych 28 minut rozmowy musiał wybrać najciekawsze fragmenty w sumie trwające kilka minut. Szopiński wyjaśnił, że aby całość prezentowała się nienagannie pod względem technicznym i estetycznym, potrzeba ok. sześciu godzin pracy z programem komputerowym. Przykład tego sympatycznego dziennikarza zachęcił wszystkich do udzielania się na warsztatach i potwierdził znane powiedzenie: „Dla chcącego nic trudnego”.

    Punkt kulminacyjny warsztatów nastąpił o godz. 15:00, kiedy rozpoczął się program Magdaleny Lipiec „55/h”. Uczestnicy MWD wzięli w nim czynny udział. Prowadząca zaprezentowała nagrane w studiu informacje pogodowe oraz ogłoszono wymyślony wcześniej konkurs, w którym należało odpowiedzieć na pytanie, przy jakiej ulicy znajduje się siedziba Polskiego Radia Lublin. Lipiec rozmawiała z młodzieżą na antenie o przeprowadzanej sondzie, pytała o wrażenia na temat pracy dziennikarza radiowego, a także samego studia RL. Łącznie wystąpiło kilkanaście osób. Szczególnie interesujący był fakt, że pozostali obserwowali audycję z sąsiedniej sali, a obecny z nimi Józef Szopiński objaśniał na bieżąco, co dzieje się na stanowisku spikerskim oraz w reżyserce. Ponadto mieli włączone Radio Lublin, dzięki czemu mogli łączyć fonię z wizją. Pani Joanna, która zwyciężyła w konkursie SMS-owym, została nagrodzona maskotką MWD.
    Uczestnicy poznali też wiele pomieszczeń budynku Polskiego Radia Lublin. Dzień radiowy przebiegł bardzo aktywnie.


    Co rzuciło się w oczy?

o         Wszyscy mający do czynienia z reportażem zgodnie podkreślali, że największym autorytetem i najważniejszym wzorem do naśladowania jest Ryszard Kapuściński, od którego można uczyć się nie tylko techniki pisania, ale także ciekawości świata.
o         Osoby pracujące w telewizji kładą nacisk na zwięzłość informacji przekazywanej ustnie, a najstaranniej pracują nad obrazem, który stanowi główną formę przekazu. Mimo tego nie zapominają o wadze prezencji i stosowanego języka.
o         Dziennikarze radiowi skupiają się na kontakcie ze słuchaczami. Modulacją i barwą głosu muszą zmniejszyć dystans wynikający z braku łączności wzrokowej odbiorcy z nadawcą. Pomagają w tym również konkursy, podczas których prowadzący telefonują do osób, które się zgłaszają. Tematy audycji powinny przykuwać często rozproszoną uwagę słuchających.
o         Idea Młodzieżowych Warsztatów Dziennikarskich jest trafna. Osobom wiążącym przyszłość z mediami pozwala poznać je od innej strony. Udział w takim przedsięwzięciu ułatwia adeptom dziennikarstwa podjęcie ostatecznej decyzji wyboru drogi zawodowej. Można stwierdzić, czy jest się na tyle przebojowym, by opanować tremę i zmierzyć z trudnościami, które dziennikarze pokonują niemal każdego dnia.
o         Otwartość mediów zaskakuje. Goście MWD chętnie dzielili się swoimi doświadczeniami, cierpliwie odpowiadali na pytania i odważnie wprowadzali uczestników w świat swojej pracy.
o         Dziennikarze są odpowiedzialni za kreowany w mediach wizerunek świata. Od tego, na jakiej działalności się skupią, często zależy spojrzenie wielu ludzi na otaczającą rzeczywistość.
o         Jak powiedział Ryszard Kapuściński: „Dobry dziennikarz powinien być przede wszystkim dobrym człowiekiem”. I to w zasadzie stało się motywem przewodnim VIII Młodzieżowych Warsztatów Dziennikarskich Unia 2009.





Katarzyna Banaszek, Kamila Kruczyńska,
kl. 1c